Podczas rozmowy kwalifikacyjnej może się zdarzyć wszystko. Osoba rekrutująca może zadawać pytania trudne, dziwne, niejasne. Kandydat musi umieć poradzić sobie z każdym z nich.
Główną funkcją pytań kwalifikacyjnych jest dotarcie do rzetelnych i prawdziwych informacji na temat kompetencji kandydata – jego wiedzy, umiejętności i postaw. Rekrutant powinien wcześniej określić kluczowe kompetencje i do nich stworzyć pytania lub przygotować zestaw testów – opowiada Jan Kłusak z firmy Personality Inc., który na koncie ma ponad 1000 godzin przeprowadzonych rozmów kwalifikacyjnych. Część pytań, które padają w trakcie rekrutacji odnosi się zawsze do tzw. twardych kompetencji kandydata – mają za zadanie sprawdzić jego doświadczenie i umiejętności. Tu sytuacja jest dość jasna. Gorzej, kiedy zaczynają się pytania sprawdzające cechy osobowości, postawy, zachowania społeczne.
– Osoba rekrutująca na niektóre z pytań będzie chciała usłyszeć konkretne odpowiedzi, inne z kolei będą miały na celu zdezorientowanie kandydata lub sprawdzenie jego kreatywności i błyskotliwości – wyjaśnia Anna Dobrogosz Starszy Konsultant ds. Konsultacji w Manpower Polska.
Trudne sytuacje
Kreatywność, umiejętność pracy w zespole, zorientowanie na sukces, komunikatywność, dobra organizacja pracy, umiejętność pracy pod presją czasu i stresu to wymagania pojawiające się niemal w każdym ogłoszeniu rekrutacyjnym. To nie tylko czcze slogany. Pracodawcy szukają osób obdarzonych takimi cechami. Jak jednak sprawdzić, czy kandydat po- siada takie umiejętności? Tu pojawiają się tak zwane pytania otwarte i pytania, które rekrutanci często określają mianem dziwnych, zaskakujących, niezrozumiałych. Z nimi też mają największe kłopoty.
– Należy pamiętać, że w każdej odpowiedzi przedstawiamy siebie i dlatego do każdej rozmowy należy się gruntownie przygotować, również pod kątem nietypowych pytań – radzi Jan Kłusak. Zdaniem Kłusaka najbardziej wiarygodne odpowiedzi rekruter otrzymuje, odwołując się do prawdziwych doświadczeń kandydata i analizując jego zachowania w interesujących go sytuacjach – np. gdy kandydat musiał kogoś zwolnić lub pokłócił się ze współpracownikiem. Dobrze więc przed rozmową przypomnieć sobie takie sytuacje.
Podchwytliwe proste pytania
„Proszę opowiedzieć coś o sobie” – może wydawać się to zaskakujące, ale to pytanie sprawia często ogromny kłopot, zwłaszcza kiedy nie jest się na nie przygotowanym. To charakterystyczna cecha otwartych pytań. Nie wiadomo, od czego zacząć, jak długo mówić, i o czym konkretnie. Osoba przygotowana nie będzie jednak miała żadnych problemów z odpowiedzią. Rekruterzy, zadając to pytanie, chcą zebrać podstawowe informacje, ale oceniają też naszą komunikatywność, stres itp. Odpowiadając, najlepiej zwięźle przedstawić swoje ostatnie doświadczenia zawodowe i osiągnięcia. Warto znać kilka najczęściej zadawanych pytań i być na nie przygotowanym, bowiem szybka i zdecydowana odpowiedź wpłynie pozytywnie na rozmowę. Pytania otwarte mogą dotyczyć marzeń i zainteresowań kandydata, jego planów na najbliższe lata, jak również oceny byłego przełożonego lub firmy.
– Mówiąc o naszych marzeniach przekazujemy informację, co jest dla nas ważne. Jeśli jest to dążenie do ustatkowanego życia i spełnienia zawodowego, będzie to cenna informacja dla osoby rekrutującej. Pracodawcom zależy na budowaniu zespołu, który zwiąże się z firmą na wiele lat – tłumaczy Anna Dobrogosz. Większość kandydatów ma też problem z udzieleniem odpowiedzi na pytanie o plany zawodowe w ciągu najbliższych 5 lat. Niektórzy nie są pewni, jakiego rodzaju pracy poszukują, odpowiedzi są wówczas niespójne i osoba rekrutująca może odnieść złe wrażenie. Często pada pytanie o poprzednich pracodawców lub byłego przełożonego. Podstawowa zasada to nigdy źle nie mówić o poprzednim pracodawcy lub przełożonym.
– Nawet jeśli nasza współpraca nie przebiegała dobrze, należy wykazać się dyplomacją i nie skupiać się na tym aspekcie, warto natomiast podkreślać, jak praca wzbogaciła nasze kompetencje i doświadczenie zawodowe – radzi specjalistka Manpower.
Po pierwsze szczerość
„Jakim drzewem jesteś?”, „Ile pomarańczy zjada rocznie wielbłąd?” lub „Jaki kolor Pana/Panią określa”? – takie pytania też pojawiają się na rozmowach kwalifikacyjnych. Jan Kłusak tłumaczy, że biorą się one z kilku powodów, m.in. z dążenia do nadawania własnych znaczeń odpowiedziom i nadinterpretacji, czyli wyciągania zbyt daleko idących wniosków.
– Przykładowo – lubię czerwony = jestem żywy i aktywny; W wolnych chwilach jeżdżę na desce = lubię ryzyko, jestem wyluzowany i otwarty… – wyjaśnia Kłusak. – Jest kilka konsekwencji takiej rozmowy i „dziwnych pytań”. Przede wszystkim kandydaci często nie dają szczerych odpowiedzi, a jedynie takie, które wydają im się poprawne. Tym samym niczego ważnego rekrutant się nie dowie – wyjaśnia Kłusak.
Tomasz Zdun